poniedziałek, 31 października 2016

Gdzie postawić przecinek? Poradnik ze słownikiem



Po co poradniki o interpunkcji? Przecież przecinek to tylko malutka kreseczka, nie mówiąc o innych zbędnych znakach... Wiedzą o tym bardzo dobrze językoznawcy, korektorzy, redaktorzy, a tym samym i autorzy niniejszej publikacji, prof. Jerzy Podracki i Alina Gałązka:
Przeciętny Polak ma do znaków przestankowych stosunek dość niefrasobliwy. Przecinki stawia na wyczucie, mniej dbając o interpunkcję niż o ortografię. Napisać słowo z błędem ortograficznym — to wstyd; napisać zdanie z błędem interpunkcyjnym — to, wydawałoby się, rzecz nieważna i nieszkodliwa.
Sprawdzając teksty współczesnych, „wykwalifikowanych” copywriterów, zaczęłam wątpić, czy znajomość zasad interpunkcji jest w ogóle potrzebna do pisania... Co gorsze, sama zaczęłam się gubić... Aż wstyd! Jednak nie poddając się, kupiłam ten poradnik. Publikacja idealna, wymarzona i naprawdę niezbędna w zapleczu warsztatowym korektora–redaktora.
Ile wart jest przecinek w tekście? Według anegdoty tyle, ile ludzkie życie.

środa, 26 października 2016

Proste gry i zabawy dla małych dzieci na jesień

Praca niewymagająca wielkich umiejętności i nakładu czasu - nie licząc poszukiwania grafik. Efekt natomiast daje wiele satysfakcji i radości nie tylko dzieciom.
Oto wykonane przeze mnie ostatnio karty pracy i gra memo opracowane dla Świata Mojego Dziecka. Do pobrania z serwisu.

 

piątek, 21 października 2016

"Sztuka pisania. Przewodnik po tekstach użytkowych"



Sztuka pisania. Przewodnik po tekstach użytkowych Moniki Zaśko-Zielińskiej, Anny Majewskiej-Tworek i Tomasza Piekota to pozycja obowiązkowa dla każdego pracującego z tekstem użytkowym. Stworzona przez fachowców z Instytutu Filologii Polskiej Uniwersytetu Wrocławskiego, którzy zajmują się stylistyką języka polskiego, analizą tekstu i dyskursu, gatunkami mowy, nauczaniem języka polskiego jako obcego, logopedią, a także komunikacją społeczną, w tym medialną i wizualną.


niedziela, 16 października 2016

Opis czajnika na stronie

Sklepy internetowe, mimo iż dbają o swój wizerunek i właściwy przekaz, wcale nie są wolne od błędów językowych. Część opisów produktów to proste, automatyczne tłumaczenia, a część opiera się na kalkach językowych. Bywa i tak, że sklep importuje opisy od producenta (jak w poniższym przypadku). Wiadomo, że asortyment może często się zmieniać, więc trudno zdecydować się na korektę i wliczenie jej w koszta. Trzeba jednak brać pod uwagę i takie sytuacje, gdy dopuszczony zostanie dość dwuznaczny błąd, przez co sklep bądź producent może się ośmieszyć (w zależności od wrażliwości klienta). Jak na poniższym przykładzie...

piątek, 14 października 2016

Masło maślane - czyli pleonazmy i tautologie na co dzień

Błędy o charakterze tautologii czy pleonazmu bardzo łatwo popełnić. Wynika to z chęci nadania swej wypowiedzi charakteru naukowości lub wyższych kompetencji. Może też być skutkiem nowomowy lub pragnienia dobitniejszego podkreślenia treści. Bardzo często się nad tym zastanawiam, czytając różne publikacje.
W skrócie: błędy te polegają na zawieraniu się w jednym członie wypowiedzi znaczenia drugiej jej części (właśnie tzw. masło maślane).
Wydaje mi się, że powszechna wiedza na temat poprawności językowej jest coraz mniejsza i mało kto przejmuje się dbałością o swój narodowy język, nie dziwią zatem wyrażenia typu: szybko uciekający z przedmieścia miasta, czy w obawie przed masową epidemią.

Coraz mniej rażą także połączenia typu:
  • potencjalne możliwości
  • pełny komplet

Reklama przewodnika wycieczek

Komu jeszcze przyda się korekta i redakcja? 
Krótkie teksty nie wykluczają wpadki. 
Oto prosty szyld reklamujący usługi przewodnika po wyjątkowej, świętokrzyskiej krainie. Osobie wykonującej tę pracę nie odmawiam profesjonalizmu, ale wykonawca szyldu nie dość zadbał o dobry wizerunek swojego klienta. Czemu z taką literówką nikt reklamy nie zmienił? Bo łatwiej zrozumieć zignorowanie błędów technicznych niż niedopatrzenia od strony treści.

czwartek, 13 października 2016

Wyśledzona ulotka kosmetyczki

Ulotka studia kosmetycznego (nie salonu)

Czy warto oddawać ulotkę do sprawdzenia? Przecież to nie literatura, nie poradnik, nie katalog... Krótki tekst, więc nie da się w nim popełnić błędu...
Niestety da się, dlatego warto.
Przykładów spotykamy na co dzień wiele i albo uśmiechamy się pobłażliwie na ich widok, albo utyskujemy nad stanem dbałości o język ojczysty, albo  traktujemy osoby popełniające błędy niepoważnie.
Oto ostatnio otrzymana ulotka...

Po co korekta, po co redakcja?


Rzadko zdarzają się teksty bezbłędne. Literówka, brak przecinka, pogubienie się w wypowiedzi może przytrafić się każdemu. Nawet korektorowi czy redaktorowi (wszak „szewc bez butów chodzi”). Znając tekst od podstaw, siedząc nad nim wiele godzin lub pisząc na prędko, nie zauważa się wpadek - odczytujemy bowiem wiele wyrazów podświadomie poprawnie.

Warto oddać swoje dzieło profesjonaliście, który zerknie na nie świeżym oraz wyuczonym okiem.

Zapraszam do lektury, tropienia non sensów i korzystania z mojego doświadczenia w dbaniu o kulturę i poprawność językową.

środa, 12 października 2016

Warsztat edytorski dawniej i dziś



Tradycyjnie podczas redakcji i korekty wskazywało się wszelkie usterki w materiale drukowanym, stosując odpowiednie znaki korektorskie – wstawiano je w miejsce błędu, a potem robiło odpowiedni odnośnik na marginesie dokumentu. W nowoczesnej korekcie elektronicznej, zmiany nanosi się bezpośrednio w pliku tekstowym. W edytorach tekstu typu Word znajduje się specjalne narzędzie: „Śledzenie zmian”.


Po aktywowaniu tej funkcji, proces korekty staje się widoczny dla Autora. Może on prześledzić niemal każdy ruch osoby ingerujące w tekst. Otrzymawszy poprawiony dokument, jednym kliknięciem może (oczywiście po uprzednim przejrzeniu) zatwierdzić wszystkie w nim zmiany lub odrzucić te, z którymi się nie zgadza (bądź przedyskutować je z redaktorem). Po czym zostaje cieszyć się profesjonalnym i wolnym od błędów tekstem.